Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2016

DIY - Zabawka dla kota

Cześć, witajcie!

Dziś przychodzę do Was z moim ostatnim projektem DIY - zabawki dla kota.
Stworzyłam ulubioną zabawkę moich kotów z resztek poprzednich zabawek. Co dokładnie mam na myśli? Otóż pospolitą, najbardziej lubianą do zabaw wśród kociąt wędkę z piórkami.

Wiem, że nie jest to zabawka górnych lotów, zarówno z wykonania jak i z ceny, ale uwierzcie, że u nas poszłoby około 5 sztuk takich wędek w miesiącu, więc dnawianie zdezelowanych sztuk w naszym przypadku się opłaca.

Z reguły wędki "giną" ze względu na brak piór, które podczas zabawy łamią się i wylatują. Zbierałam piórka ze wszystkich wędek, które powoli się niszczyły i uzbierałam ich na tyle dużo, że z 4 sztuk zrobiłam 2 nowe. Tylko 2 ze względu na to, że moje są o wiele bardziej puchate i bogate w piórka niż te kupowane oryginalnie.

Co potrzebujemy do wykonania wędki?
1. patyczek - ja miałam oryginalny od kupionej w sklepie wędki
2. piórka
3. klej na gorąco
4. żyłka wędkarska lub nitka- opcjonalnie




Co robimy po kolei?
1. Czyścimy stary patyczek wędki i zdejmujemy z niego osłonkę
2. Smarujemy patyk klejem na gorąco i przyklejamy piórka
3. Powtarzamy czynność do czasu aż stwierdzimy, że ilość piórek jest wystarczająca



4. Wersja opcjonalna - dodatkowo możemy wzmocnić mocowanie piórek oplatając je na końcu ściśle nitką lub żyłką wędkarską.
5. Zakładamy osłonkę mocując ją do piórek za pomocą kleju na gorąco.
6. Zabawka gotowa.


Dukat towarzyszył mi podczas naprawiania starych zabawek i nie mógł się doczekać aż będzie mógł się pobawić. Dlatego na zdjęciu widać małego kremowego pomocnika. Po skończeniu zabawy nie było końca.

Pamiętajcie, że zabawki możecie wykonać z elementów, które macie w domu. Czasem piórka używane są do dekoracji prezentów czy sztucznej biżuterii. Możecie je również wykorzystać i stworzyć wyjątkową zabawkę dla kota. Warto zaangażować w pracę dzieciaki. Będzie to dobry sposób na wspólne spędzenie czasu podczas długich jesiennych wieczorów. A dla dzieci także wielka satysfakcja z samodzielnego stworzenia zabawki dla swojego pupila.

Do następnego
kremowe-misie

czwartek, 22 września 2016

Chipowanie - czyli jak zabezpieczyć kota

Witajcie.
Dzisiaj trochę na temat czipowania zwierząt. Piszę zwierząt ponieważ nie dotyczy to tylko kotów. Niestety w Polsce nadal głównie czipuje się psy, i to tylko po to aby wyrobić im paszport, potrzebny do podróży. W hodowli moich kotów czipowane były wszystkie kociaki.

Niestety, rzeczywistość jest taka, że zwierzęta często się gubią. Głównie jeżeli mieszkają w domkach jednorodzinnych, gdzie przypadkowe otwarcie drzwi i ucieczka kota "między nogami" właściciela powoduje przedostanie się na otwartą, niczym nieograniczoną przestrzeń. 90% z nich nigdy nie wraca do domu. Właściwa rejestracja sprawia, że można temu zapobiec.

Średnio od 1 do 3 razy w ciągu swojego życia, zwierzę gubi się swojemu właścicielowi. Według przeprowadzonych badań, tylko około 17% zagubionych psów i 2% zagubionych kotów odnajduje drogę powrotną do domu.

Jak zabezpieczyć pupila przed łatwiejszym odnalezieniem swojego domku? Wystarczy wszczepić mu czip. Zabiegu tego dokonuje lekarz weterynarii i odbywa się to w bardzo prostu sposób, podobny do wykonania zwykłego zastrzyku. Tak niewiele, a jednak tak wiele.

Ale... Czym w ogóle jest ten czip?

Czip zwany też mikroczipem czy transporderem to mikroprocesor o wielkości 2,21 x 12 mm (wielkości ziarna ryżu), w którym zakodowany jest specjalny, 15-cyfrowy, unikalny numer identyfikujący zwierzę. Mikroczip jest miniaturowym nadajnikiem, zasilanym energią pola elektromagnetycznego z czytnika. Fala radiowa zawierająca zakodowany numer mikroczipa wysyłana jest do skanera, który ją dekoduje i wyświetla w postaci numeru identyfikacyjnego.

Gdzie zazwyczaj umieszczony jest czip?
Czip jest na tyle małym urządzeniem, że bez problemu można umieścić je tuż pod skórą zwierzęcia. Najczęstszym miejscem, w którym się go wszczepia jest grzbiet lub kark.

Ile kosztuje czip?
Wszczepienia mikroczipu można dokonać w większości gabinetów weterynaryjnych. Koszt zabiegu wynosi ok. 50-100 zł.

Moje zwierzę "dostało" swój mikroczip. Czy to wystarczy?

Otóż nie. Należy pamiętać, że wszczepienie mikroczipu nie załatwia sprawy do końca, bowiem numer czipu naszego pupila nie jest z nami powiązany. Po wszczepieniu mikroprocesora należy niezwłocznie zarejestrować pupila w specjalnej bazie danych. Wypełniamy tam krótki formularz, w którym podajemy swoje podstawowe dane, w tym numer telefonu i adres zamieszkania.

Czy wszczepienie czipa jest bezpieczne dla pupila?
Jeśli chodzi o zdrowie, można być spokojnym. Samo czipowanie nie wywołuje żadnych efektów ubocznych i jest bezpieczne dla zwierzęcia. Problemy mogą pojawić się tylko w przypadku nieumiejętnego wprowadzenia czipa pod skórę, tzn. może on np. wypaść, jeśli został umieszczony zbyt płytko. Powłoka, w której umieszczony jest mikroprocesor jest sterylna, nie uczula i ma właściwości antymigracyjne. Nasz pupil nie odczuje więc dyskomfortu, który mógłby wyniknąć z obecności tego "ciała obcego". Dodatkowo pamiętajmy, że raz wstrzyknięty czip pozostanie u niego przez całe życie.

Po co czipować zwierzęta?
Mimo, że technologia chipowania jest coraz bardziej popularna, właściciele czworonogów miewają często mylne pojęcie o tym na jakich zasadach faktycznie działa chip. Niektórzy mogą uważać, że chip działa jak GPS i w przypadku zaginięcia pupila możemy namierzyć miejsce w jakim zwierzę się znajduje. Nic bardziej mylnego. Chip pomaga dotrzeć do właściciela zaginionego zwierzęcia, ale tylko w przypadku, jeśli znalazca będzie mógł odczytać kod z chipa umieszczonego pod skórą czworonoga. Możliwość odczytania kodu za pomocą specjalnego czytnika ma każde schronisko w kraju, a także komendy Policji, Straż Miejska, inspektorzy Towarzystwa Ochrony Zwierząt i większość gabinetów weterynaryjnych.


Czy czipowanie ma sens?



Aby czipowanie miało sens trzeba także na bieżąco aktualizować swoje dane w odpowiedniej bazie. Często zmieniamy numery telefonów, a czasem też adres zamieszkania, dlatego należy pamiętać o zmianie tych danych, tak żeby w przypadku zaginięcia zwierzęcia i jego odnalezienia przez obcą osobę, nie utrudniać procesu identyfikacji i w efekcie nie wydłużać czasu powrotu pupila do domu. Zmiana danych zajmuje tylko chwilę, a w przypadku zaginięcia zwierzęcia skraca czas naszego i jego stresu.

Pamiętajmy nagłaśniać proces czipowania zwierząt. W przypadku znalezienia zbłąkanej sierotki warto udać się do najbliższego schroniska lub gabinetu weterynaryjnego, gdzie pracownicy sprawdzą czy zwierzę ma wszczepiony mikroprocesor. Wówczas znacznie ułatwia to proces odnalezienia właściciela, skraca czas wzajemnej tęsknoty, a także nie wymaga żmudnego procesu drukowania i rozwieszania ogłoszeń o znalezieniu/zgubieniu naszego pupila.

Do następnego,
kremowe-misie

wtorek, 19 kwietnia 2016

Wyprawka dla malucha

Hej.

Dziś spróbuję wypunktować Wam najważniejsze rzeczy, w które powinniście się wyposażyć przyjmując pod swój dach kota. Będę Wam również polecać artykuły, które przydadzą się w przypadku kota brytyjskiego. Zapraszam do lektury.

Jak pisałam Wam w jednym z ostatnich postów na temat wyboru kota, ważnym punktem decyzji jest kwestia finansowa. Poza ceną, którą musimy zapłacić za wymarzonego pupila, musimy wziąć pod uwagę wyprawkę, która będzie niezbędna. Każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie ile pieniędzy może przeznaczyć, aby wyposażyć kota we wszystkie niezbędne mu rzeczy. Jednak są takie rzeczy, na których, moim zdaniem nie powinno się oszczędzać. Tak samo jak w domu, kupując pralkę czy lodówkę, nie koniecznie wybieramy tę najtańszą. Liczą się względy ekonomiczne. Nie zawsze to co najtańsze jest najgorsze, ale niestety z reguły cena idzie w parze z jakością.

Małą wyprawkę zawierającą m.in: trochę karmy którą jadł kociak w hodowli i kilka zabawek przeważnie dostaniecie od hodowcy. Hodowca jest również znakomitą osobą, którą możecie, a nawet powinniście zapytać o kwestię wyprawki w nowym domu. W moim przypadku, tak właśnie było. Pomimo, że wcześniej miałam już kota (persicę) i wiedziałam co będzie mi niezbędne, chciałam nową wyprawkę dostosować konkretnie pod rasę brytyjską. W gąszczu informacji w internecie oraz nieokreślonej liczby dostępnych artykułów można się pogubić. Mnie z pomocą przyszedł hodowca, dzięki któremu, zakupione rzeczy okazały się strzałem w 10. Polecam więc zasięgnąć rady u doświadczonego kociarza.

Oto spis rzeczy, które będzie potrzebował nowy domownik:

1. Transporter (link)- najistotniejsza sprawa, ponieważ w czymś musimy przewieźć kota od hodowcy do domu, a potem zawozić go do weterynarza np. na szczepienia czy kontrole. Musimy się również zastanowić nad tym, czy dużo będziemy z kotem podróżować. Ceny transporterów wahają się w granicy 50-300zł. Osobiście mam transporter po mojej pierwszej kotce, który wielkością nie grzeszy, jednak na przyjazd kota do domu i wizyty u lekarza spokojnie wystarczy. Teraz stojąc przed wyborem kupna kolejnego transportera (bo przecież bracia nie przyjadą w jednym) wybrałam bardzo podobny do tego co miałam. Wielkością identyczny. Względy wizualne zostawiam już Wam, ale zdecydowanie polecam transportery plastikowe - wytrzymałe, łatwe w utrzymaniu w czystości. Dodatkowo, chcę zaznaczyć, że transporter może okazać się meblem, który na stałe zagości w naszym mieszkaniu i będzie znajdował się na widoku. Koty mojego hodowcy są przyzwyczajone, że transporter stoi w domu i służy zarówno jako kryjówka jak i łóżko.

2. Kuweta (link)- jeżeli chodzi o brytyjczyka warto porządnie się zastanowić nad wyborem odpowiedniej kuwety. Koty te należą do dużych ras. Waga kocurów często jest rzędu 7kg, kotki ważą ok 5-6kg. Za wagą idzie oczywiście wielkość naszego kota. Warto wybrać kuwetę przestronną, w której kot będzie czuł się komfortowo, a co za tym idzie będzie chętnie z niej korzystał. Musimy również zdecydować czy interesuje nas wersja kryta, czy odkryta. Przy pierwszej kocicy miałam kuwetę odkrytą. 20 lat temu nie wiedziałam, że inne istnieją (a może na naszym rynku ich nie było, albo ceną znacząco przewyższały te odkryte??). Teraz mam krytą kuwetę i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Dobrze zapytać hodowcy z jakiej kuwety korzystają maluchy w rodzinnym domu. Fikus miał kuwetę krytą, ale z wyjętymi drzwiczkami. Taką samą zastał w nowym otoczeniu i od razu posłużyła za schronienie przed całym złem tego świata. Na Dolara i Dukata czeka kuweta Catit Jumbo o wymiarach dł. x szer. x wys.: 56 x 50 x 47 cm. Aha! Nie zapomnijcie dokupić łopatki, która pozwoli Wam "bezpiecznie" usunąć zanieczyszczenia z kuwety! 

3. Żwirek (link) - na rynku istnieje wiele firm, które produkują żwirek. Dostępny jest od w wielu odmianach i wersjach zapachowych. Osobiście nie polecam żwirków silikonowych i niezbrylających. Uważam, że szybciej nieprzyjemne zapachy wypełniają nasz dom w przypadku używania właśnie tych żwirków. Absolutnym zwycięzcą w tej kategorii jest dla mnie (i wielu innych właścicieli kotów) żwirek Cat's Best Eco Plus - drewniany żwirek zbrylający się.

4. Miski (link)- nie będę się rozpisywać na ten temat. Polecam zainwestować w miski ceramiczne lub metalowe, odradzam plastikowe. Potrzebne nam są minimum 2 miski: na suchą karmę i na wodę. Dodatkowo może przydać się trzecia: na konserwy, paszteciki, przysmaki czy surowe mięsko. Jednak śmiało, możemy zastąpić ją deserowym talerzykiem z naszej kuchni.

5. Karma i przysmaki - tutaj nie będę Wam nic polecać. Najlepiej kupić karmę suchą i mokrą oraz przysmaki takie same jakie kot jadał w hodowli. Tak dla bezpieczeństwa, żeby uniknąć sensacji żołądkowych w pierwszych i tak bardzo stresujących dniach pobytu w nowym domu.

6. Stojak/drapak/miejsce do zabawy i snu - w tym temacie oczywiście nie będę Was zachęcała do oszczędzania. Uważam, że powiedzenie "chytry traci dwa razy" w tym sensie ma 100% zastosowania. Na drapaku nie należy oszczędzać. Kupując tani, lichy, mały stojak, musimy się liczyć z jego wymianą. Najpóźniej gdy nasz kot osiągnie 1.5 roku. Brytyjczyki jak już wiecie, to koty ciężkie, ale również sprytne i zwinne. Kupując stojak mały i ze słabej jakości materiałów, może to grozić przewróceniem go, i tfu,tfu uszczerbkiem na zdrowiu kota lub innych domowników. Kategorycznie odradzam więc kupowanie wszystkiego co wydaje się liche. Hodowcy polecają drapaki firmy Rufi. Jednak mnie osobiście cena za taki drapak powala na łopatki. Sama mam stojak, który zrobiłam własnoręcznie wraz z tatą, a teraz przy dwóch kotach lekko go zmodernizowaliśmy. Koszt jego wykonania nie przekroczył 1/4 ceny za podobny stojak od Rufiego. W sieci znajdziecie dużo inspiracji na wykonanie stojaka. Nie jest to trudne. Wystarczą tylko chęci, lekki zmysł techniczny i ręce do pomocy (chociaż samemu też można go zrobić). W następnym poście pokażę Wam jak zrobiliśmy nasz stojak. Jak wyglądał przed przeróbką i po niej. I postaram się obliczyć mniej więcej koszt jego wykonania.

7. Szczotka/grzebień/cążki do pazurów (link)- higiena kota to bardzo ważny element. Pomimo, że ja akurat czekam na koty krótkowłose, również do ich pielęgnacji używam szczotki/grzebienia. Pomimo, że kot krótkowłosy nie wymaga takiej pracochłonności w pielęgnacji, warto uczyć kociaka szczotkowania i obcinania pazurów od małego, tak żeby potem, gdy dorośnie nie traktował tego jak zło konieczne, ale jak przyjemność. Osobiście mam, stosuję i polecam Furmaster - grzebień o szerokości 6.5cm do usuwania sierści.

8. Zabawki (link)- chociaż podejrzewam, że Wasz pupil dostanie od hodowcy wędkę z piórkami nie zaszkodzi mieć kilka swoich w zapasie. Niestety piórka szybko się zużywają. Nie polecam kupować drogich, elektronicznych zabawek. Zawsze najprostsze rozwiązania są najbardziej skuteczne. Kulka z papieru też jest świetną zabawką. Nie dość że się toczy, to jeszcze szeleści. No raj na ziemi.

9. Legowisko (link)- możemy zrobić coś samemu, możemy zapewnić kotu miejsce do spania na drapaku. Fikus w nocy spał na stojaku, w dzień w legowisku dla psa położonym pod łóżkiem. Zanim położyłam tam legowisko, spał na podłodze. Ciekawe jak będzie w przypadku braci D. Legowisko nie jest więc sprawą priorytetową, ale warto mieć coś upatrzone, kiedy okaże się koniecznością.

Wypunktowałam Wam najbardziej potrzebne akcesoria. Wiadomo, że mogą przydać się podkładka pod miski, wycieraczka przed kuwetę, automatyczne poidło tzw. fontanna, szelki i smycz dla pupila i wiele wiele innych. Ale umówmy się nie są to artykuły pierwszej potrzeby. Na wyprawkę i tak musimy przeznaczyć sporo pieniędzy, także dodatkowe drobiazgi można dokupić z czasem. 

Podczas zakupów polecam jednak hurtownie internetowe. Z reguły ich ceny są nie do pobicia przez sklepy stacjonarne. Osobiście bardzo sobie chwalę zakupy na www.zooplus.pl  Ceny są tam bardzo przystępne, obsługa na poziomie i asortyment bardzo duży. I chociaż zdarzają im się wpadki, to ja się nie zniechęcam. Tam również pracują ludzie, a nikt z nas nie jest przecież nieomylny. W zooplusie kupiłam całą wyprawkę i systematycznie zamawiam karmę, żwirek, przysmaki i zabawki.

Mam nadzieję, że choć trochę rozwiałam Wasze wątpliwości czym się kierować i co kupić dla naszego maluszka. W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą.



Do następnego razu,
kremowe-misie

sobota, 16 kwietnia 2016

Trochę o kolorze kremowym BRI e

 Hej.
Dziś trochę bliżej o kolorze kremowym - naszych D-kotków. Już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę je na żywo, nie tylko na zdjęciach. I jak będą wyglądać jako koty dojrzałe... Ciekawe.

BRI e  - kolor kremowy

Kolor kremowy jest równie trudny do uzyskania jak kolor rudy. (i pomyśleć że same wyjątkowe koty goszczą u nas w domu - Fikus co prawda rudo-biały BRI d 03, ale zawsze rudy)
Trudność polega na tym, że na tych właśnie kolorach bardzo trudno jest zamaskować pregowanie, którego nosicielami jest większość kotów, i niezwykle trudno jest uzyskać ładny, czysty i gładki kolor.

Kolor kremowy jest więc rozjaśnioną wersją koloru rudego. Występuje w różnych odcieniach, w zależności od modyfikujących stopień wybarwienia włosa i rozproszenie komórek pigmentowych genów, ale powinien to być kolor pastelowo kremowy, bez tonów "gorących", które sprawiają, że przypomina on niekiedy bardziej kolor brzoskwiniowy (według standardu jest to wada koloru). Prawidłowy kolor kremowy określa się więc często jako "zimny", ale nie jest to najlepsze określenie, chodzi o to, żeby nie było w nim tonów nadających bardziej czerwonawy odcień.

Każdy włos powinien być wybarwiony jednakowo, od nasady po czubek. Na futrze nie powinno być żadnych pojedynczych białych włosów. Niepożądane są też ślady pręgowania, określane jako duchy. Niestety, na kolorze kremowym na ogół ślady pręgowania widoczne są przynajmniej na łapach, piersi i ogonie, i jest to uwarunkowane genetycznie. Koty, u których nie ma widocznego pręgowania na tułowiu, określane są jako "praktycznie bez duchów".

Kolor oczu u kotów brytyjskich kremowych: kod EMS 62 tj. pomarańczowy lub miedziany


Nos i poduszeczki łap : różowe.

Dopuszczalne są: ciemne/czarne kropki na nosie bądź na wargach, jak również pojedyncze czarne wibrysy, oraz  delikatne ślady pręgowania na czole i łapach.

Niedopuszczalna jest biała końcówka ogona.


 Przykład kota w standardzie koloru:

Supreme Champion Fado Agilis Cattus*PL, DVM, kocur kremowy, BRI e, ur. 30.11.2008

http://agiliscattus.pl/fado.html

  Do następnego,
kremowe-misie

czwartek, 14 kwietnia 2016

Odmiany kolorystyczne kotów brytyjskich - kody EMS

Hej.
Dziś znów trochę teorii, ale do czasu, aż maluchy będą z nami, raczej nic innego nie zagości.  Kolor brytyjczyka to dla niektórych bardzo istotny element posiadania kota. Mnie osobiście również zależało, żeby mój kot był w wybranym kolorze. Miał być czekoladowy z niebieskimi oczami. Jednak marzenia pękły jak bańka mydlana, kiedy dowiedziałam się, że wymarzony, czekoladowy brytyjczyk nie będzie miał niebieskich oczu zawsze. Zrobią się one, jak w większości odmian kolorystycznych pomarańczowe/bursztynowe/miedziane. I w tym właśnie momencie przestałam szukać czekoladowego malucha, zastępując marzenia innymi. Po dokładniejszym poznaniu rasy zadbałam żeby mój wymarzony, pierwszy brytyjczyk był po dobrych rodzicach i żeby urzekł mnie wyglądem. Nie zależało mi, aby był w 99% zgodny ze standardem rasy. Wiedziałam bowiem od razu, że nie będę pokazywała go na wystawach. Miał być mój, domowy, na-kolankowy. 
Przejdźmy do konkretów.
W zależności od rasy przed literą oznaczającą kolor dodawany jest przedrostek. W przypadku kotów brytyjskich jest to przedrostek BRI.
Za nazwą rasy umieszczana jest litera definiująca odmianę kolorystyczną danego kota. Jest to zawsze mała litera (kod rasy wpisujemy zawsze wielkimi literami)

Odmiany barwne:
a = niebieski
b = czekoladowy
c = liliowy
d = rudy
e = kremowy
f = szylkret czarny
g = szylkret niebieski
h = szylkret czekoladowy
j = szylkret liliowy
n = czarny
o = cynamonowy
p = płowy
q = szylkret cynamonowy
r = szylkret płowy
s = srebrny
w = biały
x = każdy kolor nieuznany
y = złoty


Po literze określającej kolor, w kodzie EMS opisującym każdego kota pojawia się liczba, określająca wzór futra związany z ilością bieli lub pręgowaniem.

01 = van
02 = arlekin
03 = bikolor
09 = nieokreślona ilość bieli (mniej niż 1/4) - nie uznawany w standardzie kota brytyjskiego.
11 = cieniowany
12 = shell/szynszyla
21 = pręgowanie nieokreślone
22 = pręgowanie klasyczne
23 = pręgowanie tygrysie
24 = cętkowany
25 = ticked


Umaszczenia numeryczne 01, 02, i 03 różnią się od siebie ilością bieli w umaszczeniu kota.

Van (oznaczenie 01), to koty prawie białe, dwie kolorowe plamy na głowie, koniecznie rozdzielone bielą na nosie, jedna plama od zadu do końca ogona, dopuszczalne są dwie do trzech kolorowych łat na ciele bądź łapach, jednak brzuch i pierś muszą być białe.

Arlekin (oznaczenie 02), w przypadku tej odmiany kolorowe plamy pokrywają co najmniej 1/4, ale nie więcej niż 1/2 powierzchni ciała.

Bikolor (oznaczenie 03), kolorowe plamy muszą pokrywać co najmniej 1/2 powierzchni ciała, ale nie więcej niż 3/4 powierzchni ciała.

Następny element kodu EMS to numeryczny opis koloru oczu, który musi być używany w przypadku ras ocenianych w różnych klasach w zależności od koloru oczu. W przypadku białych kotów brytyjskich mamy warianty kolorystyczne z oczami niebieskimi, pomarańczowymi, i dwukolorowymi. W przypadku odmian czarnych, niebieskich, kremowych, rudych, itp., oznaczenie numeryczne koloru oczu nie jest stosowane, ze względu na to, że wszystkie one muszą mieć, zgodnie ze standardem, oczy pomarańczowe.

61 = oczy niebieskie
62 = oczy pomarańczowe
63 = oczy różnokolorowe
64 = oczy zielone

W przypadku innych ras kotów, w których rane pod uwagę w ocenie sędziowskiej są inne, charakterystyczne części budowy kota, numeryczne oznaczenia mają również ogony i uszy.



A teraz krótki test:
BRI d 03 - kot brytyjski krótkowłosy rudy bikolor, oczy pomarańczowe
BRI e  - kot brytyjski krótkowłosy kremowy, oczy pomarańczowe
BRI w 62 - kot  brytyjski krótkowłosy biały, oczy pomarańczowe
BRI h 03- kot brytyjski krótkowłosy czekoladowy szylkret bikolor, oczy pomarańczowe



Do następnego,
kremowe-misie

wtorek, 12 kwietnia 2016

Standard rasy - usposobienie kota brytyjskiego

Hej.
Dziś opowiem Wam trochę od czego zaczęła się moja miłość do brytyjczyków. Otóż, charakter tych kotów jest nieziemski. Dodatkowo ich misiowy wygląd sprawia, że nie mogę od nich oderwać wzroku.
Już nawet nie pamiętam, kiedy odkryłam właśnie tę rasę. Ale jak poznałam ją bliżej po prostu się zakochałam. I dodam, że to co piszą w internecie o standardzie rasy względem charakteru to jest najprawdziwsza prawda. Obserwując krótkie życie Fikusa sprawdziło się wszystko w 100%.

Zacznijmy od tego co to wogóle jest standard rasy.

Otóż standard rasy to opis wzorcowego kota danej rasy. To absolutny ideał, wzorzec, do którego dąży każdy hodowca, w praktyce niemalże  nieosiągalny, bo zawsze jeśli ucho idealne, to oko mogłoby być lepsze... A jeśli ucho i oko idealne, to plamka na nosie, którą najlepiej wytrzeć gumką.... I tak bez końca.

A jaki jest standard rasy kota brytyjskiego krótkowłosego?

Budowa

Budowa - krępa, mocna
Tułów - krótki, zwarty, z szeroką piersią, jednakowo masywny na całej długości - od barków do zadu
Łapy - krótkie, mocne, szerokie, grube
Ogon - krótki, gruby u nasady, zaokrąglony na końcu
Kocury są zdecydowanie większe od kotek.

Głowa
Głowa - okrągła,
Szyja - krótka, masywna
Uszy - małe,zaokrąglone na końcach, szeroko rozstawione
Policzki - okrągłe
Podbródek - mocny
Oczy - duże, okrągłe, szeroko otwarte, szeroko rozstawione, nie w kształcie orientalnym.
Kolor oczu - różne wersje kolorystyczne zależne od ubarwienia, od jasnego bursztynu do ciemnopomarańczowego, zielone, niebieskie lub dwubarwne.
Czoło - łagodnie zaokrąglone
Nos - krótki, szeroki i prosty.

Futro
Krótkie i gęste. W dotyku lekko szorstkie, ale nie ostre.

A co z tym charakterem?

Koty brytyjskie mają zrównoważony charakter, są pogodne, inteligentne, absolutnie nienatrętne i dość szybko aklimatyzują się w nowym otoczeniu. Wykazują dobrze rozwinięty instynkt macierzyński i sumiennie opiekują się swoim potomstwem.
Brytyjczyk jest mało absorbującym kotem. Przyjęty do domu szybko znajduje najwłaściwsze dla siebie miejsce. Najgłębszym uczuciem obdarza swojego opiekuna. Nie zapomina przy tym pobawić się z dziećmi i domowym psem.

 Kocięta są bardzo żywotne i pełne energii. Należy ich pilnować, żeby nie zrobiły sobie krzywdy, ponieważ ich pomysłowość jest bardzo duża. Uwielbiają sprawdzać, co właśnie robimy, stąd uparte siedzenie przed ekranem komputera czy telewizora, i to dokładnie tak, że wszystko nam zasłaniają, żeby zobaczyć, co też my ciekawego widzimy tam po drugiej stronie. Nie wolno kociętom pozwalać na podgryzanie naszych rąk czy nóg, bo kociak bardzo szybko urośnie, i takie zabawy z dorosłym kocurem nie będą już przyjemne.
Ich energia jest niespożyta, chcą się niemal stale bawić i ganiać.

Dorosłe koty są o wiele spokojniejsze i opanowane niż kociaki. Z politowaniem patrzą na kociaki, bawiące się i szaleńczo biegające, jednak od czasu do czasu dają się wciągnąć w taką zabawę, jakby chciały sobie przypomnieć"szczenięce lata". Z wiekiem stają się coraz bardziej oddane i przywiązane do swojego właściciela.Dorosłe brytyjczyki są spokojniejsze w porównaniu do kociąt, także raczej nie grozi nam skakanie po firankach, ale wdrapywanie się na najwyższe elementy umeblowania pozostaje niezmienne. Nie należy też dać się zwieść ich krępej, przyciężkiej budowie i miśkowatemu wyglądowi - gdy uznają, że nastąpiła jakaś wyższa konieczność, robią się z nich bardzo sprawne i szybkie koty. Jako przykład dodam rozerwaną firankę (na wysokości 1,6m od ziemi), no bo MUSZKA tam była, a przecież nie może bezkarnie latać po domu oraz w 3 miejscach przedziurawiona moskitiera na drzwiach balkonowych (bo maj/czerwiec to magiczny okres chrabąszczy i komarów i much - co jest takie fascynujące, że trzeba dopaść je wszystkie). Tam, gdzie są brytki, nie ma much, komarów, itp, i to bez potrzeby wpinania w kontakty żadnych wynalazków, wszystko cicho, sprawnie i naturalnie. Ostrzenie przed pająkami również działa. Najpierw dziwne zainteresowanie - jakby piłeczką, ale bez piłeczki, a potem charakterystyczne "szczekanie".

W następnych postach porozmawiamy trochę o kolorach, żeby przybliżyć lekko rasę, a następnie zajmę się wszystkim tym, co powinien wiedzieć początkujący właściciel kota.


Pozdrawiam,
kremowe-misie


piątek, 8 kwietnia 2016

Jak wybrać kota idealnego?

Witam Was Drodzy Czytelnicy.
Dziś porozmawiamy o tym dlaczego akurat kot powinien zjawić się w naszym domu. Jak się przygotować? Jakiego kota wybrać? Kociak czy kot dorosły? Kocur czy kotka? Rasowy czy pospolity dachowiec ze schroniska? Jest wiele pytań na które należy sobie odpowiedzieć przed podjęciem ostatecznej decyzji o zakupie lub adopcji kota.

Decyzja o kupnie kota powinna być doskonale przemyślana, podjęta świadomie i "na chłodno", a nie pod wpływem emocji czy nagłego zachwytu dzieci nad kociakiem.

Już na wstępie powiem Wam (w sekrecie) na co musicie się przygotować. Najbardziej oburzającym faktem, oczywiście dla nie-kociarzy, jest fakt wchodzenia kota wszędzie. Dosłownie. Oczywiście standardowo stół. Miejsce od zawsze zakazane. Nawet jeżeli będziemy kotu zakazywać, to kot i tak wejdzie na stół. Tylko żeby nie było nam żal, zrobi to pod naszą nieobecność. Ja nie mam zamiaru ukrywać, że u mnie koty nie chodzą po stole. Od zawsze, odkąd tylko koty są w domu, stół to miejsce ich wypoczynku. Jedyny zakaz, to wchodzenie na stół kiedy przychodzą goście, ciasto i gorąca kawa na nim stoją. Wtedy kompletny zakaz. Koty od zawsze jadały ze mną posiłki. Siedząc na krześle obok, albo na stole. Fikus wylizywał masło z niezamkniętej maselniczki, a Pamela (poprzedniczka Fikusa, mój pierwszy kot, była ze mną 13 lat, odeszła ze starości) gustowała w cukrze. Co kraj to obyczaj jak to mówią.

Drugą, dla mnie równie nieuciążliwą kwestią związaną z posiadaniem kota, jest pobudka. Tak, tak. Koty działają lepiej niż budziki. Pamela budziła zazwyczaj koło 6 rano, albo (jak wstawałam wcześniej) księżniczka była budzona przed godziną 6. Jednak w przypadku Fikusa było trochę inaczej. On dostosował się do mojego trybu życia. Codziennie wstawałam o godz 5:30. Także Fikus zawsze przychodził mnie budzić o godz 5:15, tak, żebym zdążyła go pomiziać. Ale, ale koty to bardzo bystre stworzenia. Kiedy przychodził weekend i mogłam się wyspać, Fikus to szanował i przychodził z pobudką najwcześniej o godz 9:00. 

OBOWIĄZKI
Posiadanie kota wiąże się z obowiązkami, które może nie są tak czasochłonne jak w przypadku posiadania psa, ale również trzeba je regularnie wykonywać. Nie jest prawdą, że kot jakoś sobie poradzi. Są one co prawda bardziej niezależne niż psy, jednak ich wychowanie i funkcjonowanie wymaga od nas dużego zainteresowania. Kot, pomimo że indywidualista, bardzo przywiązuje się do swojego opiekuna. Pomimo, że cały dzień potrafi zorganizować sobie czas (niezależnie od tego czy jesteśmy w domu czy w pracy), przyjdzie moment, że kot będzie wymagał od nas (TAK! WYMAGAŁ) całkowitej uwagi. Brak zainteresowania ze strony właścicieli powoduje, że kot robi rzeczy, które nie są przez nas akceptowane (wchodzenie w miejsca zabronione, drapanie mebli itp). Nie muszę szukać przykładów wśród znajomych, mam go z własnego podwórka. Szuflada w szafie u mnie w pokoju już na zawsze będzie nosić ślady Fikusowych pazurów. A dlaczego? Otóż, kiedy leżałam na łóżku (nie spałam, ale odpoczywałam), oglądałam TV albo surfowałam po przestworzach internetu, Fikus przychodził i domagał się uwagi. Najpierw miaucząc. Ale kiedy nie reagowałam zasiadał przed szafą i drapał brzeg szuflady. I tak, dokładnie wiem, że sama jestem sobie winna. Ale nie krzyczałam na niego, wiedziałam dlaczego to robi. Biorąc kota do domu liczyłam się z tym, że coś może zniszczyć. Trafiło akurat na szafę.

KWESTIA FINANSOWA
Nie ma sensu się oszukiwać. Kupując lub decydując się na adopcję kota należy również dokładnie przyjrzeć się budżetowi, który będziemy musieli przeznaczyć na kota.
I nie myślcie sobie, drodzy czytelnicy, że w przypadku adopcji kota, wszystkie koszta nam odchodzą, więc nie ma się czym martwić. Otóż nie. Wiadomo, że kupując kociaka z rodowodem musimy się liczyć z jednorazowym wydatkiem za kota. Jednak każy kot, niezależnie od rasy, musi się bawić, zjeść, mieć czystą kuwetę do której będzie się mógł załatwiać, musi być odrobaczany, szczepiony i poddawany kontroli weterynaryjnej. To wszystko składa się na nasz domowy budżet. Należy również pamiętać, że w przypadku nagłej choroby kota, wydatki mogą być wyższe niż przewidywane w czasie podejmowania decyzji o posiadaniu kota.

KOT RASOWY CZY NIERASOWY?
Na to pytanie, musicie sobie sami odpowiedzieć. Nie powiem Wam jednoznacznie jakiego kota wybrać. W przypadku kiedy nasz budżet nie "udźwignie" kot nierasowy jest lepszym rozwiązaniem. Z reguły koty te rozmnażane są przypadkowo, a potem oddawane "w dobre ręce" lub "za przysłowiową złotówkę, żeby się dobrze chował". Kot ze schroniska czy osiedlowa przybłęda również mogą być wspaniałymi przyjaciółmi. Żeby zyskać przyjaciela nie trzeba mieć kota rasowego. Jedyną, niewątpliwą wadą posiadania kota nierasowego, po nieznajomych rodzicach, jest to, że trudno będzie przewidzieć nam temperament kociaka. W przypadku kotów rasowych możemy tego uniknąć. Jego rodzice są znani, możemy obserwować ich zachowanie, zobaczyć w jakich warunkach się urodziły, i jakie było ich traktowanie, czy są przywiązane do człowieka. Wiemy na pewno, jak nasz kot będzie wyglądał. Co więcej, wiele ras ma swój charakterystyczny rys psychologiczny, jeśli zależy nam na kocie który nie będzie się za bardzo wspinał po firankach, brytyjczyk jest wyborem idealnym. Chociaż nie należy oczekiwać, że przeleży jak posąg cały dzień, i wiele brytyjczyków to koty bardzo sprawne i ruchliwe.U mnie ruchliwość Fikusa skończyła się na rozerwanej firance i moskitierze na drzwiach balkonowych. I pomyśleć, że wszystko przez te owady....


KOCIAK CZY KOT DOROSŁY?
Powszechnie wiadomo, że mały kociak jest słodki. Psotny, pełen energii, niestrudzony. Biorąc pod dach maluszka musimy się liczyć, że będzie biegał, skakał, psocił, ale też udawał dorosłego kota - oczywiście w śmieszny i mało skuteczny sposób. Wiadomo również że taki maluch może wyrządzić więcej szkód niż kot dorosły. Jednak nie jest to regułą. Poza tym wszystko co złe ulatuje z pamięci w momencie gdy maluch przyjdzie do nas, położy się na kolanach i zacznie słodko mruczeć. To najlepsza nagroda za posiadanie i dobrą opiekę nad kotem. Małe koty są jak małe dzieci. Rozrabiają, wymagają ciągłego nadzoru i wychowania. Jest to najlepsze rozwiązanie dla osób, które chcą obserwować jak kot rośnie, rozwija się, zmienia, dojrzewa. Dla osób, którym nie do końca to odpowiada dobrym rozwiązaniem będzie kupno kota dorosłego, który okres nadmiernej aktywności psycho-ruchowej ma już za sobą.  Jednak musimy wziąć pod uwagę to, że kot dorosły będzie miał już swoje przyzwyczajenia i zapewne będzie potrzebował więcej czasu, żeby zaznajomić się z nami, nowym miejscem i stać się częścią naszego ludzkiego "stada".
Jednak niezależnie od tego jaką decyzję podejmiemy należy pamiętać, że nasz dom, może mieć pełno zakamarków w których będą czyhać niebezpieczeństwa. Dom należy więc dobrze zabezpieczyć przed przyjściem kota. Ale o tym też Wam napiszę w innym poście. Teraz tylko wspomnę, że zabezpieczenie okien, balkonów jest jednym z najistotniejszych elementów. Dodatkowo, dochodzi do tego zamykanie pralki czy piekarnika, a także niezostawianie w zasięgu kota (czyli w miejscach niezamkniętych) torebek foliowych czy roślin, które są szkodliwe.

I ostatnie już chyba pytanie. Jaka płeć? Wybrać kotkę czy kocura?

KOCUR CZY KOTKA?
Dla mnie sprawa mało istotna, miałam już kocura i kotkę. Co prawda z innej rasy, ale jednak. Kocury przede wszystkim są większe. W każdej rasie.

Pewnie zastanawiacie się jak ze znaczeniem terenu u kocurów. Otóż sprawa kształtuje się następująco. Coraz częściej hodowle proponują tzw. wczesną kastrację. Odbieramy wówczas kota "pozbawionego męskości". Wówczas zatracona jest jego chęć do znaczenia terenu. Nigdy przed kastracją tego nie robił, hormony nie buzują, więc teoretycznie nie ma problemu. Teoretycznie, ponieważ nigdy nie można zagwarantować tego na 100%. Fikus nie miał tego problemu i wśród znanych mi kocurów po kastracji, u żadnego nie wystąpił problem znaczenia terenu.

Podobnie sprawa ma się z kocicami i ich wczesną sterylizacją. Nie musimy się obawiać, że wystąpi u niej ruja, która spowoduje spadek wagi i która będzie męczyła nas całodobowymi miauczeniami. 

Z moich obserwacji wynika, że kotki są większymi indywidualistkami niż kocury. Jednak doświadczeni hodowcy mają inne zdanie. Uważają, że "niedotykalskie" egzemplarze częściej zdarzają się wśród kocurów. Jednak ja swojego kocura, bardzo dobrze wspominam. Zobaczymy jak będzie  z nowymi męskimi kociakami.

Uważam, że temat wyboru kota nie został wyczerpany w tym poście. Wszystkim tym, którzy dotarli do końca wielkie gratulacje. W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą. Zaznaczam jednak że nie jestem hodowcą, jestem jedynie właścicielką kotów od jakiś 17 lat.



Do następnego,
kremowe-misie


 

wtorek, 5 kwietnia 2016

Witamy D-misie na świecie i na pokładzie naszego domu

Hej, hej witajcie.
Witam Was w nowym blogu, nowej nazwie, nowej tematyce. Witam Was Nowa Ja. Już nie Fikusowapanna, chociaż nią zostanę do końca życia w sercu. Witam Was jako kremowe-misie, w związku z tym że właśnie dwaj kremowi bracia zamieszkają z nami, wypełniając pustkę po Fikusie. Zapraszam wszystkich zainteresowanych tematyką w aktywnym uczestniczeniu w życiu bloga. Dziękuję za każdą prywatną wiadomość oraz komentarz.

Przedstawiam Wam kremowe D-misie

Rasa: Kot brytyjski krótkowłosy

Data urodzenia:19.01.2016r.
Waga urodzeniowa: kremak nr 1 -100g; kremak nr 2-101g
Kremak nr 1 urodzony siłami natury, kremak nr 2 - poprzez cesarskie cięcie
Rodzice:
Matka: IC Vanity Fair of Nilfgaard*PL
Ojciec: SC Sabayone von der Klingenstadt*D
Hodowla w której malce przyszły na świat: Forastero*PL

Kremak nr 1 - Dukat Forastero*PL
Kremak nr 2 - Dolar Forastero*PL

Ubarwienie:
 kolor kremowy - BRI e

Przedstawiam Wam kociaki po urodzeniu:


2 tygodniowe D-kocurki

11 tygodniowe D-kocurki (Dolar - po lewej, Dukat - po prawej)
Zapraszamy na dalsze relacje z naszego wspólnego życia. Do czasu odbioru Dolara i Dukata (czyli do początków maja) posty będą dotyczyły podstawowych zagadnień dotyczących życia człowieka z kotem :)

Do następnego,
kremowe-misie