Cześć, witajcie!
Dziś przychodzę do Was z moim ostatnim projektem DIY - zabawki dla kota.
Stworzyłam ulubioną zabawkę moich kotów z resztek poprzednich zabawek. Co dokładnie mam na myśli? Otóż pospolitą, najbardziej lubianą do zabaw wśród kociąt wędkę z piórkami.
Wiem, że nie jest to zabawka górnych lotów, zarówno z wykonania jak i z ceny, ale uwierzcie, że u nas poszłoby około 5 sztuk takich wędek w miesiącu, więc dnawianie zdezelowanych sztuk w naszym przypadku się opłaca.
Z reguły wędki "giną" ze względu na brak piór, które podczas zabawy łamią się i wylatują. Zbierałam piórka ze wszystkich wędek, które powoli się niszczyły i uzbierałam ich na tyle dużo, że z 4 sztuk zrobiłam 2 nowe. Tylko 2 ze względu na to, że moje są o wiele bardziej puchate i bogate w piórka niż te kupowane oryginalnie.
Co potrzebujemy do wykonania wędki?
1. patyczek - ja miałam oryginalny od kupionej w sklepie wędki
2. piórka
3. klej na gorąco
4. żyłka wędkarska lub nitka- opcjonalnie
Co robimy po kolei?
1. Czyścimy stary patyczek wędki i zdejmujemy z niego osłonkę
2. Smarujemy patyk klejem na gorąco i przyklejamy piórka
3. Powtarzamy czynność do czasu aż stwierdzimy, że ilość piórek jest wystarczająca
4. Wersja opcjonalna - dodatkowo możemy wzmocnić mocowanie piórek oplatając je na końcu ściśle nitką lub żyłką wędkarską.
5. Zakładamy osłonkę mocując ją do piórek za pomocą kleju na gorąco.
6. Zabawka gotowa.
Dukat towarzyszył mi podczas naprawiania starych zabawek i nie mógł się doczekać aż będzie mógł się pobawić. Dlatego na zdjęciu widać małego kremowego pomocnika. Po skończeniu zabawy nie było końca.
Pamiętajcie, że zabawki możecie wykonać z elementów, które macie w domu. Czasem piórka używane są do dekoracji prezentów czy sztucznej biżuterii. Możecie je również wykorzystać i stworzyć wyjątkową zabawkę dla kota. Warto zaangażować w pracę dzieciaki. Będzie to dobry sposób na wspólne spędzenie czasu podczas długich jesiennych wieczorów. A dla dzieci także wielka satysfakcja z samodzielnego stworzenia zabawki dla swojego pupila.
Do następnego
kremowe-misie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forastero. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forastero. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 września 2016
DIY - Zabawka dla kota
Etykiety:
brytyjczyki,
DIY,
Dolar,
Dukat,
Forastero,
kociak,
kocur,
kot brytyjski,
kot brytyjski krótkowłosy,
kot dorosły,
kot i człowiek,
kot nierasowy,
kot rasowy,
kotka,
koty,
wędka,
wyprawka,
zabawki
piątek, 19 sierpnia 2016
Cisz na blogu potrwa jeszcze tylko chwilę.
Hej kochani.
Przepraszam, że zostawiłam Was na tak długi czas bez żadnej informacji. Musiałam wyjechać, ale już niedługo wracam do domu i kremowych D- braci oraz do Was z nowymi postami. Kilka mam już zaplanowanych, napisanych, ale muszę dokończyć je zdjęciami.
Cisza na blogu potrwa jeszcze do 15.09. Potem ruszam z kopyta. Mam nadzieję, że powrócicie tu z miłą chęcią, zobaczyć nowe projekty DIY i poczytać o tym co dzieje się w naszym kocim domu.
Mały spoiler - chłopaki mają nowy drapak, który oczywiście został wykonany przez nas jeszcze przed moim wyjazdem. W związku z tym, że chętnie go używają, będzie potrzebował wymiany materiałów, o czym oczywiście napiszę Wam w odpowiednim poście.
Ze spraw bieżących.
Ostatnie ważenie ponad 2 tygodnie temu wykazało że Dukat jest cięższy od Dolara. W sumie przez cały czas tak było, ale teraz różnica się powiększa. Dolar 4320g, Dukat 4605g.
Chłopaki jedzą jak szalone. Dolar woli mięsko, Dukat zdecydowanie suchą. Mięsko zostawia do dojedzenia bratu.
Oba miziaki niesłychane. Na dwie ręce ciężko, ale co zrobić, trzeba miziać. Dolar układa się do miziania na człowieku, jak najbliżej, najlepiej na klatce. Dukat wybiera opcję "przyjdę, pomruczę, wiem człowieku że chcesz mnie miziać, trochę wysiłku ci nie zaszkodzi" i oczywiście układa się na wysokości kolan. Potem tylko "Dalej, dalej ręce gadżeta....", które przy mizianiu Dukata wyciągają się bardziej niż podczas noszenia ciężkich siat z zakupami.
Ale Pan Dukat już nie ucieka jak Dolar przychodzi na głaskanie. Widocznie czuje się już pewnie i wyznaje zasadę "kto pierwszy ten lepszy"
Jeżeli jesteście ciekawi co dzieje się u D-braci zapraszam do naszego wątku na Agilisowym Forum : http://www.forum.agiliscattus.pl/viewtopic.php?f=17&t=4650
Do przeczytania wkrótce,
kremowe-misie
Przepraszam, że zostawiłam Was na tak długi czas bez żadnej informacji. Musiałam wyjechać, ale już niedługo wracam do domu i kremowych D- braci oraz do Was z nowymi postami. Kilka mam już zaplanowanych, napisanych, ale muszę dokończyć je zdjęciami.
Cisza na blogu potrwa jeszcze do 15.09. Potem ruszam z kopyta. Mam nadzieję, że powrócicie tu z miłą chęcią, zobaczyć nowe projekty DIY i poczytać o tym co dzieje się w naszym kocim domu.
Mały spoiler - chłopaki mają nowy drapak, który oczywiście został wykonany przez nas jeszcze przed moim wyjazdem. W związku z tym, że chętnie go używają, będzie potrzebował wymiany materiałów, o czym oczywiście napiszę Wam w odpowiednim poście.
Ze spraw bieżących.
Ostatnie ważenie ponad 2 tygodnie temu wykazało że Dukat jest cięższy od Dolara. W sumie przez cały czas tak było, ale teraz różnica się powiększa. Dolar 4320g, Dukat 4605g.
Chłopaki jedzą jak szalone. Dolar woli mięsko, Dukat zdecydowanie suchą. Mięsko zostawia do dojedzenia bratu.
Oba miziaki niesłychane. Na dwie ręce ciężko, ale co zrobić, trzeba miziać. Dolar układa się do miziania na człowieku, jak najbliżej, najlepiej na klatce. Dukat wybiera opcję "przyjdę, pomruczę, wiem człowieku że chcesz mnie miziać, trochę wysiłku ci nie zaszkodzi" i oczywiście układa się na wysokości kolan. Potem tylko "Dalej, dalej ręce gadżeta....", które przy mizianiu Dukata wyciągają się bardziej niż podczas noszenia ciężkich siat z zakupami.
Ale Pan Dukat już nie ucieka jak Dolar przychodzi na głaskanie. Widocznie czuje się już pewnie i wyznaje zasadę "kto pierwszy ten lepszy"
Jeżeli jesteście ciekawi co dzieje się u D-braci zapraszam do naszego wątku na Agilisowym Forum : http://www.forum.agiliscattus.pl/viewtopic.php?f=17&t=4650
Do przeczytania wkrótce,
kremowe-misie
sobota, 14 maja 2016
Najlepsze kocie forum - Agilis Cattus
Witajcie Kochani w to deszczowe (przynajmniej u mnie) sobotnie popołudnie.
Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moim ulubionym forum dla wszystkich kociarzy. Zarówno tych zaawansowanych jak i tych dopiero początkujących, decydujących się na kupo lub adopcję kota.
Trafiłam na to forum ponad 3 lata temu, kiedy szukałam informacji na temat kotów brytyjskich. Przyznam Wam, że forum okazało się kopalnią wiedzy, nawet dla mnie, posiadaczki kota przez bardzo wiele lat. Dużo wiedziałam o kotach, ale wiedza dziewczyn udzielających się na forum przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Mogłam zapytać o wszystko, zawsze dostałam bardzo cenne rady. Z dziewczynami dzielimy się wszystkim na temat naszych czworonożnych przyjaciół ale również swoimi słabościami, wpadkami, tatuażami, nowościami, po prostu swoim życiem. Forum to jedna wielka rodzina, w której w zależności od wybranego pokoju rozmów dowiesz się czegoś innego, nowego, zaskakującego, a czasem po prostu zabawnego.
Jako przyszły właściciel kota brytyjskiego na forum zdobyłam masę cennych informacji, nie tylko na temat wyprawki, żywienia, wczesnej kastracji czy innych tego typu spraw. W dziale "poznaj mojego kota" przejrzałam masę wątków przepięknych kotów brytyjskich. Do dziś śledzę kilkanaście z nich. Z biegiem czasu okazywało się, że nasze koty są rodziną. Mają tego samego ojca lub matkę.
Jeżeli zastanawiacie w jakiej hodowli kupić kociaka, forum również przyjdzie Wam z pomocą. Moja hodowla, tak dokładnie tak ją nazwę, mając na myśli hodowlę z której pochodził Fikus, a teraz są Dolar i Dukat, również posiada tam swój wątek, dzięki czemu na bieżąco jestem z życiem kociąt w hodowli i innymi nowinkami. Mam też lepszy kontakt z właścicielką hodowli, która czynnie bierze udział w życiu forum.
Moje kociaki też mają tam swój wątek, więc hodowca również jest na bieżąco z życiem kotów poza hodowlą.
Jeżeli nie znacie jeszczeforum zachęcam Was do odwiedzenia, zalogowania się i dołączenia do naszej Agilisowej Rodzinki. Z chęcią będziemy Was wszystkich gościć (nie tylko właścicieli kotów brytyjskich).
Link do forum: http://www.forum.agiliscattus.pl/index.php
Link do wątku kremowych- misiów: http://www.forum.agiliscattus.pl/viewtopic.php?f=17&t=4650
Serdecznie pozdrawiamy,
przesyłamy moc słoneczka
kremowe-misie
Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moim ulubionym forum dla wszystkich kociarzy. Zarówno tych zaawansowanych jak i tych dopiero początkujących, decydujących się na kupo lub adopcję kota.
Trafiłam na to forum ponad 3 lata temu, kiedy szukałam informacji na temat kotów brytyjskich. Przyznam Wam, że forum okazało się kopalnią wiedzy, nawet dla mnie, posiadaczki kota przez bardzo wiele lat. Dużo wiedziałam o kotach, ale wiedza dziewczyn udzielających się na forum przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Mogłam zapytać o wszystko, zawsze dostałam bardzo cenne rady. Z dziewczynami dzielimy się wszystkim na temat naszych czworonożnych przyjaciół ale również swoimi słabościami, wpadkami, tatuażami, nowościami, po prostu swoim życiem. Forum to jedna wielka rodzina, w której w zależności od wybranego pokoju rozmów dowiesz się czegoś innego, nowego, zaskakującego, a czasem po prostu zabawnego.
Jako przyszły właściciel kota brytyjskiego na forum zdobyłam masę cennych informacji, nie tylko na temat wyprawki, żywienia, wczesnej kastracji czy innych tego typu spraw. W dziale "poznaj mojego kota" przejrzałam masę wątków przepięknych kotów brytyjskich. Do dziś śledzę kilkanaście z nich. Z biegiem czasu okazywało się, że nasze koty są rodziną. Mają tego samego ojca lub matkę.
Jeżeli zastanawiacie w jakiej hodowli kupić kociaka, forum również przyjdzie Wam z pomocą. Moja hodowla, tak dokładnie tak ją nazwę, mając na myśli hodowlę z której pochodził Fikus, a teraz są Dolar i Dukat, również posiada tam swój wątek, dzięki czemu na bieżąco jestem z życiem kociąt w hodowli i innymi nowinkami. Mam też lepszy kontakt z właścicielką hodowli, która czynnie bierze udział w życiu forum.
Moje kociaki też mają tam swój wątek, więc hodowca również jest na bieżąco z życiem kotów poza hodowlą.
Jeżeli nie znacie jeszczeforum zachęcam Was do odwiedzenia, zalogowania się i dołączenia do naszej Agilisowej Rodzinki. Z chęcią będziemy Was wszystkich gościć (nie tylko właścicieli kotów brytyjskich).
Link do forum: http://www.forum.agiliscattus.pl/index.php
Link do wątku kremowych- misiów: http://www.forum.agiliscattus.pl/viewtopic.php?f=17&t=4650
Serdecznie pozdrawiamy,
przesyłamy moc słoneczka
kremowe-misie
niedziela, 8 maja 2016
Pierwszy tydzień wspólnego życia w kremowym domku
Hej kochani.
Chłopaki są u nas już tydzień i wielkie, wręcz ogromne zmiany zaszły. Powoli zwiedzają cały dom. Górę mają opanowaną do perfekcji, każda dziura znana. Kwiatki z parapetu już raz, oczywiście przez przypadek, wylądowały na podłodze. Winnego nie odnaleziono, sprawa umorzona z braku dowodów.
Odwiedziły też balkon. Było fajnie, ale bez szału. Świeciło słońce, nie było much, które Dolar tak uwielbia. Dolar szczeka na muchy, Dukat jak na razie ma je w głębokim poważaniu.
Z psem jeszcze miłości nie ma. Za każdym razem jest syczenie, prychanie i warczenie. Oczywiście ze strony kremowych misiów. Aaaa bo Wy chyba jeszcze nie wiecie. W naszym domu jest też pies. York. Starutki chłopina, ma już 15 lat i doskwiera mu brak zębów. Pies od małego jest z kotami w domu, więc wielka ekscytacja i merdanie ogonem. Ewidentnie chce się bawić, ale kociaki na razie nie. Mają swojego ulubionego człowieka do zabawy - Antosia i żaden pies nie jest im do niczego potrzebny. Antoś macha piórkami w cały świat, więc koty ganiają i polują w cały świat. Jak się Antosiowi znudzi to gania koty po pokoju na czworakach. I wtedy mamy już 3 biegające kotki.
Dukat od razu wyczuł, kto jest jego Panem i jak tylko miał pierwszą okazję wpakował się do łóżeczka. Poza tym zrobił duży postęp. Nie ucieka już przed głaskaniem, nie drapie uciekając z rąk. Przychodzi do łóżka i poluje na ruszające się pod kołdrą nogi. Dziś rano poczułam, że przy nodze leży futro. Pomyślałam "kochany Dolarek, przyszedł do Pani do łóżka". Obudziłam się, gdy druga noga też sięgnęła futra. Podniosłam głowę, patrzę, dwa śledzie leżą, jeden za drugim, wyciągnięte, zrelaksowane. A koty z pełną synchronizacją głowy do góry i miauuuuu "Pańcia już 6:30 a my nie dostaliśmy rannej porcji puszeczek".
Po wczorajszym, emocjonującym spotkaniem z psem chłopaki spały wtulone w siebie:
Ze spraw mniej ekscytujących ale również ważnych: Biegają jak szalone, ganiają się i bawią. Jedzą wszystko co Pani da, bez zbędnego wybrzydzania. Kuwetkują super, tylko bez drzwiczek jak na razie, bo Dolar nie za bardzo kuma jak wyjść z zamkniętej kuwety. Ale będziemy nad tym pracować.
Aby być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami z naszego zwariowanego życia zapraszam Was na kocie forum do wątku Dolara i Dukata - kremowych złotek z Forastero*PL
Dolar i Dukat - kremowe złotka z Forastero*PL
Do następnego
kremowe-misie
Chłopaki są u nas już tydzień i wielkie, wręcz ogromne zmiany zaszły. Powoli zwiedzają cały dom. Górę mają opanowaną do perfekcji, każda dziura znana. Kwiatki z parapetu już raz, oczywiście przez przypadek, wylądowały na podłodze. Winnego nie odnaleziono, sprawa umorzona z braku dowodów.
Odwiedziły też balkon. Było fajnie, ale bez szału. Świeciło słońce, nie było much, które Dolar tak uwielbia. Dolar szczeka na muchy, Dukat jak na razie ma je w głębokim poważaniu.
![]() | ||
| Dolarek |
![]() |
| Dukacik |
![]() |
| Dolar po lewej stronie, Dukat - po prawej |
Z psem jeszcze miłości nie ma. Za każdym razem jest syczenie, prychanie i warczenie. Oczywiście ze strony kremowych misiów. Aaaa bo Wy chyba jeszcze nie wiecie. W naszym domu jest też pies. York. Starutki chłopina, ma już 15 lat i doskwiera mu brak zębów. Pies od małego jest z kotami w domu, więc wielka ekscytacja i merdanie ogonem. Ewidentnie chce się bawić, ale kociaki na razie nie. Mają swojego ulubionego człowieka do zabawy - Antosia i żaden pies nie jest im do niczego potrzebny. Antoś macha piórkami w cały świat, więc koty ganiają i polują w cały świat. Jak się Antosiowi znudzi to gania koty po pokoju na czworakach. I wtedy mamy już 3 biegające kotki.
Dukat od razu wyczuł, kto jest jego Panem i jak tylko miał pierwszą okazję wpakował się do łóżeczka. Poza tym zrobił duży postęp. Nie ucieka już przed głaskaniem, nie drapie uciekając z rąk. Przychodzi do łóżka i poluje na ruszające się pod kołdrą nogi. Dziś rano poczułam, że przy nodze leży futro. Pomyślałam "kochany Dolarek, przyszedł do Pani do łóżka". Obudziłam się, gdy druga noga też sięgnęła futra. Podniosłam głowę, patrzę, dwa śledzie leżą, jeden za drugim, wyciągnięte, zrelaksowane. A koty z pełną synchronizacją głowy do góry i miauuuuu "Pańcia już 6:30 a my nie dostaliśmy rannej porcji puszeczek".
Po wczorajszym, emocjonującym spotkaniem z psem chłopaki spały wtulone w siebie:
Ze spraw mniej ekscytujących ale również ważnych: Biegają jak szalone, ganiają się i bawią. Jedzą wszystko co Pani da, bez zbędnego wybrzydzania. Kuwetkują super, tylko bez drzwiczek jak na razie, bo Dolar nie za bardzo kuma jak wyjść z zamkniętej kuwety. Ale będziemy nad tym pracować.
Aby być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami z naszego zwariowanego życia zapraszam Was na kocie forum do wątku Dolara i Dukata - kremowych złotek z Forastero*PL
Dolar i Dukat - kremowe złotka z Forastero*PL
Do następnego
kremowe-misie
niedziela, 1 maja 2016
Kremowe misie w nowym domu - nareszcie razem
Hej.
Witajcie. Nareszcie jesteśmy razem. Dom znów odżył. Od wczoraj jesteśmy razem, uczymy się na nowo i poznajemy się. Chłopaki dziś już szaleją, na razie po jednym pokoju. Ale coraz śmielsze są. Dukat jest wycofany, bardziej nieśmiały. Za to Dolar to kot wszystkich. Wystarczy go dotknąć i już mruczy. Kocham te małe kremowe misie.
Za niedługo będą pełne ralacje z naszego wspólnego życia.
Sorki. Dwa ostatnie nie chcą się odwrócić...
Do następnego,
kremowe-misie
Witajcie. Nareszcie jesteśmy razem. Dom znów odżył. Od wczoraj jesteśmy razem, uczymy się na nowo i poznajemy się. Chłopaki dziś już szaleją, na razie po jednym pokoju. Ale coraz śmielsze są. Dukat jest wycofany, bardziej nieśmiały. Za to Dolar to kot wszystkich. Wystarczy go dotknąć i już mruczy. Kocham te małe kremowe misie.
Za niedługo będą pełne ralacje z naszego wspólnego życia.
Sorki. Dwa ostatnie nie chcą się odwrócić...
Do następnego,
kremowe-misie
piątek, 22 kwietnia 2016
Pierwszy zabieg naszych kociąt - wczesna kastracja kota
Hej.
Dzisiaj przedyskutujemy temat bardzo kontrowersyjny w kocim środowisku. Mianowicie chodzi o wczesną kastrację/sterylizację u kociąt.
Co to w ogóle jest wczesna kastracja?? Wczesna kastracja i sterylizacja to zabiegi przeprowadzane u kociąt między 6 a 14 tygodniem życia. Najczęściej zabieg ten przeprowadzany jest w wieku 12 tygodni.
Zabieg ten jest coraz częściej praktykowany przez hodowców i coraz rzadziej uważany przez innych za "fanaberię".
Dotychczas rekomendowanym wiekiem do kastracji/sterylizacji kociąt był przedział między 6 a 8 miesiącem życia kota. Jeszcze teraz spotykam hodowców, którzy preferują właśnie takie rozwiązanie. Wówczas odpowiedni zapis, który obliguje nowego właściciela do przeprowadzenia takiego zabiegu, pojawia się w umowie kupna-sprzedaży kota. Wiadomo, każdy zapis można obejść, bo jak mówi powiedzenie "przepisy są po to, żeby je łamać". Ale ja nie będę Wam podawać swoich pomysłów na ten właśnie aspekt umowy. Przyznam się szczerze: TAK, JESTEM ZWOLENNIKIEM KASTRACJI U KOTA.
Panuje powszechne przekonanie, że kastracja u kota, szczególnie ta wczesna, może prowadzić do wielu powikłań. Powikłania te są z reguły bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia nszych milusińskich. Oponenci przez lata wysuwali obawy jak niebezpieczne skutki może mieć kastracja przed ukończeniem 16 tygodnia życia. W dalszym ciągu prowadzone są badania, które pozwolą jednoznacznie określić czy faktycznie wczesna kastracja u kotów ma szkodliwy wpływ na kocięta oraz dorosłe osobniki. Ale o jakich powikłaniach w ogóle mowa? Jakie wątpliwości mieli oponenci kastracji?
Poniżej przedstawię najważniejsze z nich:
1. Otyłość - na otyłość narażone są wszystkie kastrowane koty, ze względu na to, że wykazują mniejszą aktywność ruchową, niż ich aktywni seksualnie bracia. Ale kastracja to nie wyrok. Prawda jest taka, że nawet niewykastrowany kot może mieć problemy ze swoją wagą. Na wystąpienie otyłości wpływ mają przede wszystkim dieta, poziom aktywności i wiek kota. Dobrze dobrana dieta i odpowiednia dawka ruchu zapobiegają otyłości u kastrowanych zwierząt, również tych niewychodzących.
2. Zaburzenia behawioralne - temperament i charakter kota to nie tylko geny, ale również środowisko w którym kot żyje. Charakter zmienia się w zależności od wieku kota oraz od opiekunów i obecności innych kotów w jego życiu. Krótko mówiąc, im więcej pozytywnych emocji i aspektów w życiu kota, tym charakter bardziej przyjazny. Kastracja jest ogromnym sprzymierzeńcem, ponieważ bardzo pozytywnie wpływa na zachowanie kotów, redukuje u nich popęd pchający je do włóczęgostwa i poszukiwania partnera, agresję pomiędzy kocurami, a także przedłuża kocie życie o średnio 3-5 lat, i tworzy z kota lepszego kompana dla człowieka.
3. Układ moczowy - w wielu publikacjach internetowych informuje się hodowców kotów, że kastracja kocura przed osiągnięciem dojrzałości płciowej prowadzi do niedorozwoju układu moczowego, czego częstym objawem jest niedrożność cewki moczowej. Jednak przeprowadzone badania, porównujące dwie krupy kocurów wykazały, że podstawy są niezasadne. Na dzień dzisiejszy wiemy, że na skłonność do chorób układu moczowego, ma nie tylko kastracja, ale przede wszystkim niewłaściwa dieta, niedostosowanie warunków otoczenia do wymagań kotów, i wynikający z tego przewlekły stres.
Dlaczego więc kastrować koty w tak wczesnym wieku? Dlaczego hodowcy coraz częściej wykonują takiego typu zabiegi? Odpowiedź jest prosta. Kastracja ogranicza przyrost naturalny u kotów, również tych rasowych. Co za tym idzie, znacznie zmniejsza się liczba porzuconych kociąt, kotów w schroniskach dla zwierząt, czy oddawanych na siłę, za przysłowiową złotówkę. Tak, wiem, nie każdego stać na kota, i czasem kot "za złotówkę" jest idealnym rozwiązaniem. Ale miejmy na uwadze to, że zjawiska naturalnego rozrodu kotów bezpańskich nie wyeliminuje się do zera.
A dlaczego hodowcom zależy na kastracji? Większość z Was powie, że boją się konkurencji w sprzedaży i hodowli kociąt. I zapewne macie rację. Ale jest również druga strona tego medalu. Hodowcy to ludzie, którym nie jest obojętny kotów. Hodowca z prawdziwego zdarzenia to wielki miłośnik kotów. Osoba, która doskonale orientuje się w sytuacji i ilości wolno żyjących, bezpańskich kotów. Dlatego przeprowadzając zabieg wczesnej kastracji ograniczają niekontrolowany rozród kotów.
Jednak biorąc pod uwagę aspekt ekonomiczny podejmowanie się zabiegu kastracji u kociąt w hodowli jest mało opłacalne. Wiadomo, każdy taki zabieg u kociaka to dodatkowy koszt, który pokrywa hodowca. Kastracja w porównaniu do sterylizacji, jest zabiegiem mniej skomplikowanym, często tańszym. Jeżeli chodzi o sterylizację, kwoty sięgają nawet 200-300zł za zabieg. Dodatkowo dochodzi opieka nad kociakami po zabiegu. Niepokój, czy wszystko będzie dobrze, czy będzie się ładnie goiło, czy szybko kociaki dojdą do siebie. To wszystko dodatkowy stres, który przeżywa hodowca. Często zabieg ten wydłuża pobyt kota w hodowli, a co za tym idzie, dochodzą kolejne wydatki w postaci dłuższego czasu żywienia i suplementowania kotów. Jak widzicie, każdy kij ma dwa końce, dlatego do przeprowadzenia zabiegu wczesnej kastracji przez hodowcę podchodzi się różnie.
Nasze maluchy zostały już wykastrowane. Hodowca wkłada więc swoje serce i czas do właściwej opieki po zabiegu, a ja mam pewność, że u zaprzyjaźnionego lekarza, zabieg został przeprowadzony dobrze i z jak najmniejszą szkodą dla maluchów.
Do następnego,
kremowe-misie
Dzisiaj przedyskutujemy temat bardzo kontrowersyjny w kocim środowisku. Mianowicie chodzi o wczesną kastrację/sterylizację u kociąt.
Co to w ogóle jest wczesna kastracja?? Wczesna kastracja i sterylizacja to zabiegi przeprowadzane u kociąt między 6 a 14 tygodniem życia. Najczęściej zabieg ten przeprowadzany jest w wieku 12 tygodni.
Zabieg ten jest coraz częściej praktykowany przez hodowców i coraz rzadziej uważany przez innych za "fanaberię".
Dotychczas rekomendowanym wiekiem do kastracji/sterylizacji kociąt był przedział między 6 a 8 miesiącem życia kota. Jeszcze teraz spotykam hodowców, którzy preferują właśnie takie rozwiązanie. Wówczas odpowiedni zapis, który obliguje nowego właściciela do przeprowadzenia takiego zabiegu, pojawia się w umowie kupna-sprzedaży kota. Wiadomo, każdy zapis można obejść, bo jak mówi powiedzenie "przepisy są po to, żeby je łamać". Ale ja nie będę Wam podawać swoich pomysłów na ten właśnie aspekt umowy. Przyznam się szczerze: TAK, JESTEM ZWOLENNIKIEM KASTRACJI U KOTA.
Panuje powszechne przekonanie, że kastracja u kota, szczególnie ta wczesna, może prowadzić do wielu powikłań. Powikłania te są z reguły bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia nszych milusińskich. Oponenci przez lata wysuwali obawy jak niebezpieczne skutki może mieć kastracja przed ukończeniem 16 tygodnia życia. W dalszym ciągu prowadzone są badania, które pozwolą jednoznacznie określić czy faktycznie wczesna kastracja u kotów ma szkodliwy wpływ na kocięta oraz dorosłe osobniki. Ale o jakich powikłaniach w ogóle mowa? Jakie wątpliwości mieli oponenci kastracji?
Poniżej przedstawię najważniejsze z nich:
1. Otyłość - na otyłość narażone są wszystkie kastrowane koty, ze względu na to, że wykazują mniejszą aktywność ruchową, niż ich aktywni seksualnie bracia. Ale kastracja to nie wyrok. Prawda jest taka, że nawet niewykastrowany kot może mieć problemy ze swoją wagą. Na wystąpienie otyłości wpływ mają przede wszystkim dieta, poziom aktywności i wiek kota. Dobrze dobrana dieta i odpowiednia dawka ruchu zapobiegają otyłości u kastrowanych zwierząt, również tych niewychodzących.
2. Zaburzenia behawioralne - temperament i charakter kota to nie tylko geny, ale również środowisko w którym kot żyje. Charakter zmienia się w zależności od wieku kota oraz od opiekunów i obecności innych kotów w jego życiu. Krótko mówiąc, im więcej pozytywnych emocji i aspektów w życiu kota, tym charakter bardziej przyjazny. Kastracja jest ogromnym sprzymierzeńcem, ponieważ bardzo pozytywnie wpływa na zachowanie kotów, redukuje u nich popęd pchający je do włóczęgostwa i poszukiwania partnera, agresję pomiędzy kocurami, a także przedłuża kocie życie o średnio 3-5 lat, i tworzy z kota lepszego kompana dla człowieka.
3. Układ moczowy - w wielu publikacjach internetowych informuje się hodowców kotów, że kastracja kocura przed osiągnięciem dojrzałości płciowej prowadzi do niedorozwoju układu moczowego, czego częstym objawem jest niedrożność cewki moczowej. Jednak przeprowadzone badania, porównujące dwie krupy kocurów wykazały, że podstawy są niezasadne. Na dzień dzisiejszy wiemy, że na skłonność do chorób układu moczowego, ma nie tylko kastracja, ale przede wszystkim niewłaściwa dieta, niedostosowanie warunków otoczenia do wymagań kotów, i wynikający z tego przewlekły stres.
Dlaczego więc kastrować koty w tak wczesnym wieku? Dlaczego hodowcy coraz częściej wykonują takiego typu zabiegi? Odpowiedź jest prosta. Kastracja ogranicza przyrost naturalny u kotów, również tych rasowych. Co za tym idzie, znacznie zmniejsza się liczba porzuconych kociąt, kotów w schroniskach dla zwierząt, czy oddawanych na siłę, za przysłowiową złotówkę. Tak, wiem, nie każdego stać na kota, i czasem kot "za złotówkę" jest idealnym rozwiązaniem. Ale miejmy na uwadze to, że zjawiska naturalnego rozrodu kotów bezpańskich nie wyeliminuje się do zera.
A dlaczego hodowcom zależy na kastracji? Większość z Was powie, że boją się konkurencji w sprzedaży i hodowli kociąt. I zapewne macie rację. Ale jest również druga strona tego medalu. Hodowcy to ludzie, którym nie jest obojętny kotów. Hodowca z prawdziwego zdarzenia to wielki miłośnik kotów. Osoba, która doskonale orientuje się w sytuacji i ilości wolno żyjących, bezpańskich kotów. Dlatego przeprowadzając zabieg wczesnej kastracji ograniczają niekontrolowany rozród kotów.
Jednak biorąc pod uwagę aspekt ekonomiczny podejmowanie się zabiegu kastracji u kociąt w hodowli jest mało opłacalne. Wiadomo, każdy taki zabieg u kociaka to dodatkowy koszt, który pokrywa hodowca. Kastracja w porównaniu do sterylizacji, jest zabiegiem mniej skomplikowanym, często tańszym. Jeżeli chodzi o sterylizację, kwoty sięgają nawet 200-300zł za zabieg. Dodatkowo dochodzi opieka nad kociakami po zabiegu. Niepokój, czy wszystko będzie dobrze, czy będzie się ładnie goiło, czy szybko kociaki dojdą do siebie. To wszystko dodatkowy stres, który przeżywa hodowca. Często zabieg ten wydłuża pobyt kota w hodowli, a co za tym idzie, dochodzą kolejne wydatki w postaci dłuższego czasu żywienia i suplementowania kotów. Jak widzicie, każdy kij ma dwa końce, dlatego do przeprowadzenia zabiegu wczesnej kastracji przez hodowcę podchodzi się różnie.
Nasze maluchy zostały już wykastrowane. Hodowca wkłada więc swoje serce i czas do właściwej opieki po zabiegu, a ja mam pewność, że u zaprzyjaźnionego lekarza, zabieg został przeprowadzony dobrze i z jak najmniejszą szkodą dla maluchów.
Do następnego,
kremowe-misie
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Wiadomość z ostatniej chwili :)
Moi drodzy czytelnicy!
Znam przybliżony termin przyjazdu D-kociąt do naszego wiejskiego domku :)
Tadadadadam.... W weekend majowy nasz dom znów zacznie żyć :)
Pozdrawiam,
kremowe-misie
Znam przybliżony termin przyjazdu D-kociąt do naszego wiejskiego domku :)
Tadadadadam.... W weekend majowy nasz dom znów zacznie żyć :)
Pozdrawiam,
kremowe-misie
wtorek, 5 kwietnia 2016
Witamy D-misie na świecie i na pokładzie naszego domu
Hej, hej witajcie.
Witam Was w nowym blogu, nowej nazwie, nowej tematyce. Witam Was Nowa Ja. Już nie Fikusowapanna, chociaż nią zostanę do końca życia w sercu. Witam Was jako kremowe-misie, w związku z tym że właśnie dwaj kremowi bracia zamieszkają z nami, wypełniając pustkę po Fikusie. Zapraszam wszystkich zainteresowanych tematyką w aktywnym uczestniczeniu w życiu bloga. Dziękuję za każdą prywatną wiadomość oraz komentarz.
Przedstawiam Wam kremowe D-misie
Rasa: Kot brytyjski krótkowłosy
Data urodzenia:19.01.2016r.
Waga urodzeniowa: kremak nr 1 -100g; kremak nr 2-101g
Kremak nr 1 urodzony siłami natury, kremak nr 2 - poprzez cesarskie cięcie
Rodzice:
Matka: IC Vanity Fair of Nilfgaard*PL
Ojciec: SC Sabayone von der Klingenstadt*D
Hodowla w której malce przyszły na świat: Forastero*PL
Kremak nr 1 - Dukat Forastero*PL
Kremak nr 2 - Dolar Forastero*PL
Ubarwienie:
kolor kremowy - BRI e
Przedstawiam Wam kociaki po urodzeniu:
Zapraszamy na dalsze relacje z naszego wspólnego życia. Do czasu odbioru Dolara i Dukata (czyli do początków maja) posty będą dotyczyły podstawowych zagadnień dotyczących życia człowieka z kotem :)
Do następnego,
kremowe-misie
Witam Was w nowym blogu, nowej nazwie, nowej tematyce. Witam Was Nowa Ja. Już nie Fikusowapanna, chociaż nią zostanę do końca życia w sercu. Witam Was jako kremowe-misie, w związku z tym że właśnie dwaj kremowi bracia zamieszkają z nami, wypełniając pustkę po Fikusie. Zapraszam wszystkich zainteresowanych tematyką w aktywnym uczestniczeniu w życiu bloga. Dziękuję za każdą prywatną wiadomość oraz komentarz.
Przedstawiam Wam kremowe D-misie
Rasa: Kot brytyjski krótkowłosy
Data urodzenia:19.01.2016r.
Waga urodzeniowa: kremak nr 1 -100g; kremak nr 2-101g
Kremak nr 1 urodzony siłami natury, kremak nr 2 - poprzez cesarskie cięcie
Rodzice:
Matka: IC Vanity Fair of Nilfgaard*PL
Ojciec: SC Sabayone von der Klingenstadt*D
Hodowla w której malce przyszły na świat: Forastero*PL
Kremak nr 1 - Dukat Forastero*PL
Kremak nr 2 - Dolar Forastero*PL
Ubarwienie:
kolor kremowy - BRI e
Przedstawiam Wam kociaki po urodzeniu:
![]() | ||
| 2 tygodniowe D-kocurki |
![]() |
| 11 tygodniowe D-kocurki (Dolar - po lewej, Dukat - po prawej) |
Do następnego,
kremowe-misie
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















